Wpadł już godzinę po północy
SUPER EXPRESS
Wpadł w ręce polcjantów, kiedy jechał pijany swoim renault megane. Od razu trafił za kraty i teraz czeka na sądowy wyrok.
A Grzegorz L. (21 l.) spod Cycowa (Lubelskie) nie będzie musiał długo czekać na sądowy finał swojej pijackiej jazdy, bo prawdopodobnie jest jednym z pierwszych Polaków, który naraził się sądom 24-godzinnym.
Mężczyzna wpadł w ręce stróżów prawa dokładnie 55 minut po północy. A wtedy od niemal godziny działały już te sądy. Grzegorza L. zatrzymano we wsi Ostrówek Podyski w gminie Cyców. Miał 1,9 promila alkoholu we krwi.
- Wytrzeźwiał, jest skruszony, wie, że źle zrobił - kiwa głową Mariusz Siegieda z policji w Łęcznej.
- Takiej sławy to ja nie chciałem, naprawdę - zwierzył się policjantom Grzegorz L., kiedy usłyszał, że jego sprawa zostanie błyskawicznie rozpatrzona. Dziś policjanci mają przewieźć Grzegorza L. do prokuratury we Włodawie, a zaraz potem prosto do sądu. Grożą mu 2 lata więzienia.
Tymczasem pierwszy wyrok wydany przez ekspresowy sąd zapadł w Tucholi (woj. kujawsko-pomorskie). Janusz W. (50 l.) z Sośna został skazany na cztery miesiące prac społecznych za jazdę rowerem po pijanemu.