Skok gangu partaczy

NAPADLI NA STACJĘ BENZYNOWĄ W BEŁŻYCACH, ALE NIE UCIEKLI DALEKO, BO NAWALIŁO IM AUTO
Bandyci z kijami bejsbolowymi napadli na stację paliw w Bełżycach pod Lublinem. Gangsterzy okazali się prawdziwymi nieudacznikami. Podczas ucieczki nawalił im samochód. Potem było już tylko gorzej. Wszyscy wylądowali za kratkami.
Zaczęło się w nocy z czwartku na piątek. Sprawcy wybrali się kilkunastoletnim volkswagenem golfem. Tuż przed północą przyjechali na stację. Wyskoczyli z kijami bejsbolowymi. W sklepie dopadli pracownika. Wywlekli go na zewnątrz, przewrócili i przydusili do ziemi. W pośpiechu splądrowali pomieszczenia. Ukradli szufladę z kasy, w której było około tysiąca złotych, wzięli też papierosy oraz kilka pojemników z olejem silnikowym, nie zapomnieli o kartach telefonicznych. Cały rabunek trwał minutę. Przestępcy odjechali z piskiem opon. Dalej historia potoczyła się jak w duńskiej komedii „Gang Olsena”. Pamiętacie ten film?
Napadniętemu mężczyźnie nic się nie stało. Został tylko lekko poturbowany. Natychmiast zawiadomił policję. Rozpoczęła się wielka obława. Mundurowi zablokowali drogi, a okolicę przeczesywało kilka patroli. Wszyscy szukali srebrnego golfa. Niespełna godzinę później załoga radiowozu natrafiła na podejrzany pojazd w Bychawie. Gliniarze jednak nie tak wyobrażali sobie szaloną ucieczkę.
Auto gangsterów toczyło się wolno za ciągnącym go na sznurku busem. Okazało się, że rabusie ujechali zaledwie kilka kilometrów. Gruchot „rozkraczył” się w szczerym polu. Jeden z bandziorów ściągnął na pomoc swego brata, który przyjechał odholować starego rzęcha. Po drodze wysiadło trzech przestępców. Kiedy policjanci zatrzymali karawanę, w golfie siedziało tylko dwóch napastników: 20-letni Mirosław G. z Kraśnika i o rok młodszy Mirosław Ł. spod Lublina. W aucie znaleziono część łupów. – Ustalenie pozostałych kompanów poszło bardzo sprawnie. Po południu całą bandę mieliśmy za kratkami – cieszy się Witold Laskowski z Zespołu Prasowego Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.
Sprawcy zaplanowali skok w każdym szczególe. Dzień wcześniej jeden z nich ukradł w Lublinie tablice rejestracyjne. Najsłabszym ogniwem okazał się pojazd.
Wojciech Łaskarzewski