Aktualności

Lublin: Fikcyjny napad, prawdziwe okaleczenia

Data publikacji 19.03.2011

Za przywłaszczenie cudzej rzeczy odpowie 24-letni mieszkaniec Lublina. Jak wynikało z relacji rzekomo poszkodowanego mężczyzny, w rejonie cmentarza w Jabłonnej został napadnięty i zraniony przez nieznanych sprawców. Napastnicy kalecząc go nożem mieli zabrać służbowe 4 tys. zł., telefony komórkowe i nawigację satelitarną. Jak ustalili bychawscy policjanci, żadnego napadu nie było. Zgłaszający zmyślił rozbój, bo całą kwotę pieniędzy przegrał na automatach do gier, zaś cięte rany na twarzy powstały w wyniku samookaleczenia, by uwiarygodnić zmyśloną historię. Teraz grozi mu kara do 5 lat więzienia...

Za przywłaszczenie cudzej rzeczy odpowie 24-letni mieszkaniec Lublina. Jak wynikało z relacji rzekomo poszkodowanego mężczyzny, w rejonie cmentarza w Jabłonnej został napadnięty i zraniony przez nieznanych sprawców. Napastnicy kalecząc go nożem mieli zabrać służbowe 4 tys. zł., telefony komórkowe i nawigację satelitarną. Jak ustalili bychawscy policjanci, żadnego napadu nie było. Zgłaszający zmyślił rozbój, bo całą kwotę pieniędzy przegrał na automatach do gier, zaś cięte rany na twarzy powstały w wyniku samookaleczenia, by uwiarygodnić zmyśloną historię. Teraz grozi mu kara do 5 lat więzienia.
 
 
Wczoraj przed godz. 22.00 policjanci z Bychawy udali się do jednego z lubelskich szpitali, gdzie miał znajdować się napadnięty mężczyzna.
Tam na miejscu w rozmowie z 24-letnim mieszkańcem Lublina, który miał na twarzy widoczne ślady okaleczenia ustalono, że mężczyzna wracając z Biłgoraja służbowym pojazdem przystanął przy cmentarzu w Jabłonnej w celu załatwienia potrzeby fizjologicznej. Jak relacjonował 24-latek, w pewnym momencie podszedł do niego nieznany mężczyzna, który kopnął go w plecy powalając na ziemię, a po chwili zaatakowali go kolejni nieznajomi. Sprawcy przygniatając go do ziemi przyłożyli mu nóż do gardła. W tym czasie pozostali napastnicy przeszukiwali pojazd służbowy marki Ford Transit. Kiedy uciekli, poszkodowany stwierdził, że skradli ze schowka samochodu należące do firmy 4 tys. złotych oraz jego dwa telefony komórkowe, CB radio i nawigację satelitarną. Pytany przez mundurowych o wygląd sprawców, odparł, że nie jest w stanie podać dostatecznych rysopisów, które pozwoliłyby na sporządzenie portretów pamięciowych. Mówił, że nie zauważył napastników, gdyż miał głowę odwróconą w inną stronę. Nie wiedział także, czy napastnicy poruszali się pojazdem, czy też nie.
Jak dalej kontynuował poszkodowany, po napadzie wrócił do bazy firmy, w której był zatrudniony. Tam na miejscu o zaistniałym zdarzeniu opowiedział swoim przełożonym. Ci zadzwonili po karetkę, która zabrała 24-latka do szpitala.
 
Mężczyzna po opatrzeniu ran razem z policjantami udał się na komisariat w Bychawie celem złożenia zawiadomienia o popełnionym na jego osobie przestępstwie. Wcześniej, jeszcze przed rozmową z 24-latkiem mundurowi byli na miejscu zdarzenia, jednak nie ujawnili żadnego śladu wskazującego na popełnienie przestępstwa.
 
W trakcie dalszej rozmowy z poszkodowanym 24-latkiem mundurowi nabrali podejrzeń co do jego prawdomówności. „Krzyżowy ogień” pytań zdemaskował mężczyznę, który w końcu przyznał się do kłamstwa. Mieszkaniec Lublina zaprzeczył wszystkiemu, co mówił wcześniej. Jak oznajmił, żadnego napadu nie było. Zmyślił go, bo wszystkie służbowe pieniądze przegrał na automatach do gier pod Biłgorajem. Pozostałe rzeczy, których zgłosił kradzież, posiada w domu. Jedyne co było realne to okaleczenia twarzy i szyi, które jak się okazjo są jego autorstwem. Mężczyzna by uwiarygodnić zmyśloną przez siebie historię zranił się w twarz nożem do rozcinania paczek, który następnie wyrzucił po drodze.
 
24-latek z bujną wyobraźnią trafił do celi policyjnego aresztu. Sprawę obecnie prowadzą policjanci z V komisariatu.  Wkrótce mężczyzna będzie odpowiadał za przywłaszczenie cudzej rzeczy. Grozi za to kara do 5 lat więzienia.
 
A.S.
Powrót na górę strony