Aktualności

KWP: Prosimy o wsparcie dla Jasia Kowalika.

Data publikacji 15.11.2010

Jaś Kowalik we wrześniu skończył 5 lat. Jego rodzice - Edyta i Marcin są policjantami. Oboje pracują w Lublinie. W 2009 roku dowiedzieli się, że ich synek zapadł na ciężką chorobę nowotworową - neuroblastoma IV stopnia. W ubiegłym roku we wrześniu chłopiec przeszedł operację, po której jego stan się ustabilizował i wszyscy zaczęli wierzyć, że chłopczyk wraca do zdrowia. Szczęście rodziców i małego Jasia nie trwało jednak długo. Pękło jak bańka mydlana 12 października bieżącego roku, kiedy to Jasiowi powiększyły się węzły chłonne na szyi. Przeprowadzona biopsja i inne badania niestety potwierdziły najgorsze?.. nastąpiła progresja choroby. Stan Jasia jest bardzo poważny. Aktualnie leczony jest na Oddziale Onkologii i Hematologii Dziecięcej DSK w Lublinie. Przed nim długa i ciężka droga do zdrowia. Rodzice Jasia proszą o wsparcie.

Jaś Kowalik we wrześniu skończył 5 lat. Jego rodzice – Edyta i Marcin są policjantami. Oboje pracują w Lublinie. W 2009 roku dowiedzieli się, że ich synek zapadł na ciężką chorobę nowotworową – neuroblastoma IV stopnia. W ubiegłym roku we wrześniu chłopiec przeszedł operację, po której jego stan się ustabilizował i wszyscy zaczęli wierzyć, że chłopczyk wraca do zdrowia. Szczęście rodziców i małego Jasia nie trwało jednak długo. Pękło jak bańka mydlana 12 października bieżącego roku, kiedy to Jasiowi powiększyły się węzły chłonne na szyi. Przeprowadzona biopsja i inne badania niestety potwierdziły najgorsze….. nastąpiła progresja choroby. Stan Jasia jest bardzo poważny.  Aktualnie leczony jest na Oddziale Onkologii i Hematologii Dziecięcej DSK w Lublinie. Przed nim długa i ciężka droga do zdrowia. Rodzice Jasia proszą o wsparcie.
 
 Edyta i Marcin dowiedzieli się o chorobie syna 29 maja ubiegłego roku.  Tego dnia mały Jaś łowił z tatą ryby. Wieczorem źle się poczuł, a już następnego dnia trafił do szpitala. Diagnoza lekarzy brzmiała dla rodziców jak wyrok. Jaś zachorował na nowotwór złośliwy (neuroblastoma) IV stopnia. Chłopiec przeszedł już wiele poważnych badań, biopsję i dwie transfuzje krwi. W ubiegłym roku we wrześniu przeszedł operację, po której jego stan się ustabilizował i wszyscy zaczęli wierzyć, że chłopczyk wraca do zdrowia. Szczęście rodziców i małego Jasia nie trwało jednak długo. Pękło jak bańka mydlana 12 października tego roku, kiedy to Jasiowi powiększyły się węzły chłonne na szyi. Przeprowadzona biopsja i inne badania niestety potwierdziły najgorsze….. nastąpiła progresja choroby.
Jaś obecnie leczony jest na oddziale onkologii i hematologii dziecięcej DSK w Lublinie. Lekarze robią co w ich mocy, aby mu pomóc.  Jaś ma 30% szans na wyleczenie, jednak jak mówią sami lekarze wszystko jest w rękach Boga. Przed małym chłopcem długa i ciężka droga w dochodzeniu do zdrowia.
Dostanie ostatnie wyjście-chemię potem czeka go operacja we Wrocławiu. Sposobem na poprawę rokowań jest następnie podjęcie leczenia Jasia w jednej z klinik za granicą - mówi mama chłopca. Szacowany koszt takiej terapii poza krajem przerasta jednak nasze możliwości finansowe. W każdej chwili możemy wyjechać a niestety nie uzbieraliśmy jeszcze całej kwoty potrzebnej na pokrycie kosztów. Dlatego też prosimy o wparcie finansowe a także o modlitwę, by Bóg dał naszemu synkowi siłę do walki z chorobą.”
Neuroblastoma, na którą choruje Jaś stanowi około 7% nowotworów wieku dziecięcego. Blisko 85% przypadków zachorowań ma miejsce w pierwszych w 4 latach życia. W Polsce rocznie notuje się około 80 przypadków zachorowań.
                 
Państwo Kowalikowie szukają wsparcia wśród znajomych i kolegów z pracy. Jak mówią Edyta i Marcin Kowalikowie, liczy się każda pomoc. Zbierają złotówkę do złotówki, by ratować syna.  
Rodzice Jasia proszą o wsparcie, wpłaty można dokonywać na numer konta Fundacji Pomocy Dzieciom z Chorobą Nowotworową: 08 1240 1066 1111 0000 0006 1694 na hasło: „Jan Kowalik” lub konto o nr 94 1320 1537 1934 0320 3000 0001 właściciel konta Edyta Kowalik.
Za okazaną pomoc z góry serdecznie dziękują.
R.L.R.
 
Powrót na górę strony