Aktualności

Lublin: Pobili taksówkarza bo wybrał złą trasę

Data publikacji 05.08.2010

Policjanci z I komisariatu w Lublinie zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy pobili taksówkarza i uszkodzili jego pojazd. Powodem było niezadowolenie pasażerów co do trasy przejazdu. Okazało się, że był to ojciec z synem, którzy przed policjantami zabarykadowali się w jednym z mieszkań przy ul. Narutowicza. By zatrzymać sprawców potrzebne było wyważenie drzwi. Dzisiaj prokuratura po zapoznaniu się z materiałami w tej sprawie zadecyduje o treści zarzutów.

Policjanci z I komisariatu w Lublinie zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy pobili taksówkarza i uszkodzili jego pojazd. Powodem było niezadowolenie pasażerów co do trasy przejazdu. Okazało się, że był to ojciec z synem, którzy przed policjantami zabarykadowali się w jednym z mieszkań przy ul. Narutowicza. By zatrzymać sprawców potrzebne było wyważenie drzwi. Dzisiaj prokuratura po zapoznaniu się z materiałami w tej sprawie zadecyduje o treści zarzutów.
 
          Do zdarzenia doszło wczoraj kilka minut przed godz. 23.00. Policjanci otrzymali zgłoszenie o napadzie na taksówkarza przy ul. Narutowicza w Lublinie. Funkcjonariusze dojeżdżając na miejsce zauważyli dwie osoby uciekające w kierunku klatki schodowej bloku. Jak się okazało wbiegli oni do mieszkania i zabarykadowali drzwi.
 
           Policjanci w rozmowie z pokrzywdzonym, 27-letnim taksówkarzem jednej z lubelskich korporacji ustalili, że dwaj mężczyźni zamówili kurs z ul. Husarskiej na ul. Narutowicza. Podczas przejazdu jeden z nich zaczął w sposób wulgarny zwracać taksówkarzowi uwagę na temat trasy jaką pokonuje by dotrzeć do celu. Jego agresja była tak duża, że po dojechaniu na ul. Narutowicza zaatakował kierowcę. Taksówkarz wysiadł z samochodu gdzie zaatakował go drugi z pasażerów. Wtedy kierowca ponownie schował się do pojazdu i wezwał pomoc. W tym czasie napastnicy zaczęli kopać w drzwi taksówki. Mężczyźni odstąpili dopiero na widok mundurowych, którzy ruszyli za nimi w pościg.
 
            Ponieważ sprawcy ukryli się w mieszkaniu i nie chcieli otworzyć drzwi, policjanci zapowiedzieli że zostaną one wyważone. Wtedy pod adresem mundurowych posypały się różne wulgarne epitety. Drzwi do mieszkania zostały otworzone przez funkcjonariuszy Straży Pożarnej. Podczas zatrzymania obaj mężczyźni byli bardzo agresywni i nie chcieli się podporządkować poleceniom wydawanym przez policjantów. Funkcjonariusze założyli im kajdanki i w taki sposób wyprowadzili z mieszkania do radiowozu. Sprawcami okazali się nimi 43-letni Krzysztof B. z gm. Piaski oraz jego 19-letni syn Remigiusz B. z Lublina. Wynik badania stanu trzeźwości wskazał u 43-latka ponad 2 promile alkoholu.
 
           Pokrzywdzony straty powstałe w wyniku kopania przez mężczyzn karoserii jego samochodu oszacował na kwotę 2 tys. złotych. Sprawcy za swoje zachowanie odpowiedzą przed sądem. Dzisiaj prokuratura zapozna się z materiałami w tej sprawie i zdecyduje o treści zarzutów.
A.A.
Powrót na górę strony