Włodawa: Młode włamywaczki
Data publikacji 24.09.2008
Wczoraj około godz. 23.00 dyżurny włodawskiej komendy otrzymał telefoniczną informację o napadzie na dwie dziewczynki. Mężczyźni, którzy mieli tego dokonać związali je i pozostawili w zamkniętym pomieszczeniu. Pomimo, że informacja była bardzo niejasna, dyżurny ustalił gdzie są dziewczynki. Jak się potem okazało były to bardzo młode włamywaczki.
Wczoraj około godz. 23.00 dyżurny włodawskiej komendy otrzymał telefoniczną informację o napadzie na dwie dziewczynki. Mężczyźni, którzy mieli tego dokonać związali je i pozostawili w zamkniętym pomieszczeniu. Pomimo, że informacja była bardzo niejasna, dyżurny ustalił gdzie są dziewczynki. Jak się potem okazało były to bardzo młode włamywaczki.
Do dyżurnego zadzwoniła dziewczyna, która przedstawiła się jako Wioletta P. i poinformowała, że gdy przebywały w pomieszczeniach kuratora sądowego napadło na nią i koleżankę dwóch młodych mężczyzn w kominiarkach: jeden krępy niski, a drugi wysoki i szczupły i kazali im szukać zielonej teczki. Następnie związali je i pozostawili w zamkniętym pomieszczeniu.
Policjanci z sekcji prewencji, którzy po kilku minutach byli już na miejscu. Sprawdzili budynek oraz przyległy teren. Wszystkie drzwi i okna były zamknięte. W pomieszczeniach kuratorów sądowych świeciły się światła, a przez jedno z okien widać było porozrzucane teczki i akta. Widok przez prześwit w rolecie drugiego okna był przerażający. Dwie dziewczynki przywiązane były kablami do krzeseł i obie wzywały pomocy. Dyżurny po otrzymaniu relacji od policjantów polecił siłowe otwarcie drzwi. Funkcjonariusze, aby dostać się do wnętrza budynku wybili szyby w drzwiach wejściowych, a następnie w drzwiach prowadzących bezpośrednio do pomieszczenia gdzie przebywały dziewczynki. Po dotarciu na miejsce zastali dwie dziewczynki przywiązane kablami do krzeseł za nadgarstki i nogi. Policjanci upewnili się, że dziewczynki nie potrzebują pomocy medycznej i ogólnie są w dobrej kondycji. Były to 13 – letnia Wioletta P. i 11 - latka Klaudia P. Funkcjonariusze zaczęli pytać je o okoliczności zdarzenia. Okazało się, że podały one odmienny przebieg zdarzenia. Podawały także różne rysopisy napastników. Dopiero gdy się przekonały, że ich wersje są mało prawdopodobne i sprzeczne opowiedziały policjantom prawdziwy przebieg zdarzenia.
Wczoraj około godz. 15.00 Klaudia i Wioletta były w świetlicy środowiskowej aby odrobić pracę domową. Około godz. 19.30 wróciły do tej świetlicy i postanowiły ukryć się w pomieszczeniach. Około godz. 19.45 pracownica świetlicy zamknęła pomieszczenia i poszła do domu. Dziewczyny postanowiły spenetrować sąsiednie pomieszczenia należące do kuratorów sądowych. Kopały w drzwi i zdołały zdjąć je z zawiasów. Weszły do pomieszczeń, i splądrowały szafki. Jedna z dziewczynek znalazła 10 złotych. Druga, ładowarkę do telefonu oraz przenośną pamięć. Przedmioty te wyrzuciły przez okno, aby je później zabrać. Wtedy Klaudia wpadła na pomysł upozorowania napadu na nie. Powiązały się nawzajem kablami od komputerów. To właśnie Klaudia zadzwoniła na Policję podając dane koleżanki. Gdy przyjechali policjanci, zaczęły krzyczeć że są w środku i są związane. Ponadto Klaudia miała na ustach założoną chustkę.
Dziewczynki zostały przesłuchane w obecności rodziców, a następnie im przekazane. Sprawą zajmie się teraz Sąd Rodzinny.